MoDaCo.pl

Pełna wersja: Lenovo ideacentre Stick 300 - dongiel na miarę Windowsa.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
Jest to druga wersja historii o windowsowym donglu. Pierwsza pojawiła się na Budniowym blogu jakiś czas temu. Ta będzie się trochę różniła od pierwowzoru co wynika z nieco innego odbiorcy i potrzeb samego forum. Nie znaczy to bynajmniej, że będzie ona jakoś gorsza. Nic z tych rzeczy. Będzie ona zawierała nieco inne informacje. Kto potrzebuje wglądu do pierwowzoru to zapraszam - kliknąć w powyższy link.



Na samym początku planowałem zrobić niewielki opis, coś w rodzaju mini-recenzji połączonej z unboxingiem, tego poniekąd ciekawego urządzenia. Jednak życie potrafi zweryfikować każde – bez wyjątku – plany… No, ale na żale przyjdzie jeszcze czas.
Tak czy owak, trzeba jednak zacząć od samego początku bo w towarzystwie najważniejsza jest prezentacja i prezencja (albo odwrotnie).

Do czynienia będziemy tutaj mieli z urządzeniem typu TV Stick lub Dongiel (TV Dongle) – tak przyjęło się popularnie nazywać takie urządzenia. Kolejną, równie popularną, nazwą jest mini-PC… choć w tym przypadku może być to nazewnictwo odrobinę mylne bo tym określeniem nazywa się również małe komputery PC osadzone na platformie mini-ITX a to troszku inna bajka. Dla uproszczenia pozostańmy przy określeniu "dongiel".

Enyłej…



No to… WSTĘP...

Zapewne tego typu urządzenia są znane, choć z moich obserwacji wynika, że ich popularność (przynajmniej w naszej pięknej krainie) nie jest jakoś przesadnie duża... Dla mnie osobiście ów "wynalazek" to żadne czary – od kilku lat jestem szczęśliwym(?) posiadaczem takiego właśnie dongla sterowanego przez system Android (iMito MX1) – nawet jakieś ROMy swojego czasu na to-cóś strugałem… Smile
OK. Cóż to za zwierz ten TV Stick aka Dongiel.
Ano jest to urządzonko wymiarów stosunkowo niewielkich jak na komputer klasy PC, zawierające w sobie coś na kształt właśnie mini-komputera. Ma to-to swój procesor, kartę graficzną (najczęściej oba te komponenty są w formie SOC), pamięć RAM, nośnik pamięci masowej, Bluetooth, WiFi… może jeszcze jakieś gadżety zależnie od modelu i producenta. Wszystko to działa pod kontrolą jakiegoś systemu operacyjnego: Android, Linux – czy jak w tym przypadku – Windows.

Jak to działa… W odróżnieniu od innych mini-PC – tych opartych o platformę mini-ITX – zamiast "kostki"... czy pudełka ze standardowymi PC-towymi komponentami i złączami, mamy tutaj do dyspozycji "ogromnego" pendrajwa ("ogromnego" oczywiście w porównaniu...), który zamiast męskiego złącza USB posiada wyjście HDMI. Aby ten cały nabój zadziałał należy go wtyknąć w jakiś odbiornik posiadający wejście HDMI – telewizor, monitor (niestety, laptopy dysponują tylko wyjściem HDMI, więc z podłączania dongla nici). Dopiero wtedy to działa tak jak powinno – znaczy, wyświetla obraz.
Wszystko to w efekcie sprowadza się do faktu posiadania własnego – "jakiegoś-tam" – i w pełni funkcjonalnego systemu operacyjnego, który można uruchomić zawsze-i-wszędzie byle tylko do dyspozycji był "odbiornik" z wejściem HDMI.
To tak pokrótce co do zasady działania.

Pierwszymi urządzeniami tego typu były dongle z Androidem – mnóstwo tego było swojego czasu. Jakiś czas temu (stosunkowo niedawno) pojawiły się również urządzenia z Windowsem.

W tym miejscu słów kilka o funkcjonalnych różnicach pomiędzy donglami z Androidem i Windowsem.
Nie żebym chciał hejtować bądź gloryfikować któryś z systemów, jednak jako posiadacz obu rodzajów dongli uważam, że mam jakiś pogląd na oba rodzaje urządzeń. Tym samym, że mogę sobie podywagować na ich temat. Oczywiście wszystkie opowiastki są prawione na zasadzie "moim zdaniem" i nie ma obowiązku zgadzać się ani z nimi ani z wnioskami na ich podstawie wysnutymi.

Zasadniczą różnicą jest tutaj sam system operacyjny – zastosowany sprzęt (bebechy, jak kto woli) to tylko pokłosie osadzonego na urządzeniu systemu.
Jak wiadomo każdy z systemów działa na innej platformie sprzętowej, dokładnie chodzi tutaj o architekturę procesorów. Android zawłaszczył sobie ARMy i jemu podobne procesory stricte mobilne, natomiast Windows to czyste IA-32/64.

Cytat:Żeby nie było niedomówień – w przypadku Windowsa rozmawiamy o systemie typu PC-towego (desktopowego).
Na donglach osadza się system taki sam jak na PC-tach – z mobilnym Windowsem ma to mało wspólnego.

I tutaj zawiera się całe clou tego rozwiązania.
Moim zdaniem, Android do spółki z architekturą ARM (i jej podobną) jest tutaj mocnym ograniczeniem. Bo jak porównywać system zamknięty w swoim świecie, z bazą programową tworzoną specjalnie pod niego i pod sprzęt. Fakt! GooglePlay jest bogaty we wszelkiego rodzaju oprogramowanie, jednak zasoby programowe dla desktopowego Windowsa są nieporównywalnie większe, nieporównywalnie łatwiejsze do zdobycia, nieporównywalnie funkcjonalniejsze i wszechstronne. Wbrew obiegowej opinii, Windows 10 nie jest uzależniony tylko od swojego sklepu (choć niektórzy bardzo by sobie tego życzyli). Nawet w Windowsie 8/8.1 nie było potrzeby korzystania ze sklepu – chyba, że ktoś się uparł korzystać tylko z apek Modern, wtedy taki ktoś miał realny problem.
W przypadku Androida zamykam się w GooglePlay (przynajmniej oficjalnie, Gógiel nie lubi instalowania "obcych" apek) – jak czegoś w nim nie ma, to nie mam i ja... chyba, że pokombinuję i zassam apkę z innego źródła. Tak, wiem... softowych marketów dla Andka jest dużo, sam z nich korzystałem w "niecnych celach" – bo do tego sprowadza się korzystanie ze źródeł "zewnętrznych". Wink
Kolejną sprawą jest konieczność tzw. rootowania systemu (w przypadku Androida) czyli przyznawaniu sobie praw roota (takiego head-admina) po to, by można było zrobić coś więcej niż tylko instalowanie i używanie apek z marketu (uogólniam tutaj - androidziarze wiedzą o co c'mon).
Mnie to już deko znurzyło. "Łamać" system tylko po to by zainstalować apkę o zaawansowanych możliwościach... Przedsięwzięcie tak samo ryzykowne z punktu widzenia bezpieczeństwa jak i technicznie – i tutaj także androidziarze wiedzą o co c'mon (choc przytakniecia nawet się nie spodziewam). Nie wspomnę już o wątpliwym bezpieczeńswie Androida, które jest podnoszone przy każdej możliwej okazji. Patrząc na co rusz pojawiające się niusy o jakimś malware czy sralware (nawet w oficjalnym GP) to raczej mam watpliwości. Fakt, Windows też nie jest w tej kwestii święty, ale w tym przypadku nikt nie kreuje tego systemu jako bezpieczny ewer – inaczej mówiąc, mam świadomość jego niedoskonałości w tej kwestii ale też mam dziesiątki narzędzi, które pozwalają owe niedoskonałości niwelować bądź im zapobiegać – oficjalnie i bez ściemy. Tym bardziej, że Windowsa nie muszę "rootować" – działa na nim każdy program który zainstaluję.
Następną kwestią jest samo UI Androida i zasada jego działania... najzwyczajniej mi to nie pasuje... nie leży... no jest dla mnie niewygodne. Operowanie menedżerem programów pracujących w tle albo notoryczne klikanie "Cofnij" zamiast funkcjonalności "minimalizowania do paska zadań"... Mogę to zaakceptować na smartfonie, ale nie na tablecie czy w PC... Zawsze strasznie mnie to wkurzało i męczyło. Osobiście uważam to za dużą dysfunkcję.

Cytat:Cały czas przypominam, że nie rozmawiamy tutaj o smartfonach a o urządzeniach typu "od tabletu w górę".

Wspomnieć również należy, że Android jako chyba jedyny system operacyjny (Jeżynków i Symbianów nie liczę) nie posiada swojej wersji desktopowej... takiej prawdziwej wersji desktopowej. Moim zdaniem mocno rzutuje to właśnie na funkcjonalność systemu w urządzeniach większych niż smartfon.
Owszem, miałem do czynienia "wielkoekranowym" AIO (ASUS albo Sony... nie pamiętam już) z preinstalowanym Androidem ale przyznam, że po kilkunastu minutach klikania moja niechęć do Androida tylko się pogłębiła. Zero realnej funkcjonalności... klikanie, klikanie i jeszcze raz klikanie... nic nie można zapisać na tzw. pulpit (ot tak, na chwilę) co rusz monity bo format pliku wymaga programu do jego przetworzenia... Długo by wymieniać.
Gry... i owszem - dużo tego i ładnie to biega... ale na grach świat się nie kończy (a nawet się nie zaczyna).

Proszę mnie nie posądzać o jawną wrogość do Androida. Bynajmniej. Ja jestem windowsiarz z "dziada-pradziada" i te kilka dekad z systemem od Microsoftu dosyć mnie rozbestwiło w kwestii funkcjonalności systemu. Jeśli mam wybierać, to na tablecie czy PC-cie zawsze wybiorę Windowsa (choćby dla menu kontekstowego obiektów). Smartfon to już inna bajka i jej opowiadać nie będziemy. Smile

Troszku się chyba zagalopowałem... tak więc, "wróćmy do adremu". Smile

Jak wspominałem wcześniej, jakiś czas temu (ku mojej nieskrywanej radości) premierę miały dwa dongle z preinstalowanym Windowsem.
Pierwszym z nich jest maszynka IntelaIntel® Compute Stick STCK1A32WFC, (która teraz ma swoją reedycję w postaci urządzenia o symbolu STK1AW32SC) oraz jego prawie-brat-bliźniak od Lenovoideacentre Stick 300-01IBY.
Oczywiście są i inne, np. od Modecoma (Modecom FreePC), ale nimi głowy sobie zawracać nie sugeruję – stosunek cena/jakość są tutaj najzwyczajniej chore (że o parametrach już nie wspomnę). Miałem kilka urządzeń od Modecoma (np. tablet FreeTab 1010 – który oddałem za darmo, tyle był wart) i nie mogę powiedzieć bym był nimi jakoś przesadnie zafascynowany.

Nad przeznaczeniem takich urządzeń nie ma sensu przesadnie się rozwodzić. Nabywając cokolwiek trzeba mieć jakiś cel i zastosowanie dla urządzenia. Inaczej bedzie ono li-tylko gadżetem w naszym "elektronicznym" portfolio. Ja nie mam zamiaru ani zmuszać do kupowania ani przekonywać o jego zasadności.
Jednak grzechem byłoby nie wspomnieć, że tego typu urządzenia są w stanie realnie zastąpić maszyny stricte biurowe. W internetach można znaleźć mnóstwo przykładów tego typu zastosowań. Faktem jest, że dla przeciętnego gracza tego typu urządzenie jest funta kłaków warte (albo i mniej), ale i nie dla tego segmentu użytkowników zostało ono stworzone.
Osobiście jestem w posiadaniu dwóch takich "zabawek" z czego jedną wykorzystuje mój osobisty ojciec jako regularny komputer PC. Jak na jego potrzeby (Internet, "drobne" gierki typu "PopCap Games", Office, przeglądanie zdjęć, muzyka, filmy) to aż nad to. Poprzednio miał regularnego PC-ta na i3 z przyzwoitą nVidią... ale uważałem, że to przerost formy nad treścią w jego przypadku – i nie pomyliłem się. Przynajmniej już mnie nie zasypuje telefonami, że mu "komputer muli". I to wszystko za 300 zet. Wink Można wierzyć albo nie – ja wiem swoje.
Ja, Wall-E (ale to brzmi) – drugiego egzemplarza używam jako osobisty i przenośny komputer z własnym systemem operacyjnym. Takie "rozszerzenie" laptopa, którego używam na co dzień. Microsoft obdarzył mnie dobrocią synchronizacji konta na wielu urządzeniach to i z tego korzystam. Oczywiście nie magazynuję na donglu tylu "skarbów" co na laptopie, ale i nie temu ma on (dongiel) mi służyć. Ważne, że po podłączeniu do monitora/telewizora mam swój własny, spersonalizowany system ze wszystkimi potrzebnymi "rzeczami" i funkcjami. Ostatnio bardzo mi się przydał "na wyjeździe" – zamiast targać laptopa, zabrałem dongla, sterownik i hajda w Polskę. O ile lżej i wygodniej... Smile Faktem jest, że używałem tego raczej stacjonarnie (w hotelu) ale też i innej potrzeby nie miałem. Ot, co! Smile

W dalszej części skupię się tylko na urządzeniu Lenovo (ideacentre Stick 300-01IBY) – takie posiadam.
Owo "cudo" nabyłem w sklepie Sferis.pl, który akurat wprowadził, nadal trwającą (2016.04.02) promocję na to urządzenie. W sumie zapłacić 299 zet za coś wycenione pierwotnie na 599 zet... Heh...

Jednak w tym miejscu ostrzeżenie!

Owa promocja nie jest w żadnym wypadku spowodowana chęcią ulżenia biednemu nabywcy. Bynajmniej. Sprawa jest dużo prostsza – a mianowicie GWARANCJA PRODUCENTA na urządzenie, która wygasa w tym roku. Nie mam pojęcia na jakich zasadach ona gwarancja jest udzielana, ale po zarejestrowaniu mojego dongla na stronie Lenovo, dowiedziałem się, że ostatnim dniem gwarancji jest 2016.08.28 a sama ona biegnie od 2015.06.30.
Ciekawe, prawda? Tym bardziej, że nie ma o tym ani słowa na stronie "promocjodawcy" a komentarze z tą informacją nie przechodzą przez moderację Sferisa. Wink
Mnie to w sumie nie przeszkadza, jednak wspomnieć o tym "myku" trzeba.

Ale do rzeczy.



LENOVO Ideacentre Stick 300-01IBY

1. Specyfikacja (tak dla porządku):
  • System operacyjny: Windows 8.1 with Bing
  • CPU: Intel® Atom™ Z3735F (2M Cache, 1.33 / 1.83 GHz) – 4 rdzenie
  • RAM: 2 GB (1333 MHz)
  • Pamięć masowa: eMMC 32 GB
  • GPU: Intel® HD Graphics (pamięć współdzielona)
  • Wyjścia/wejścia obrazu: HDMI (chyba nawet 4.1)
  • Komunikacja: Bluetooth (4.0), WiFi 802.11 b/g/n
  • Interfejsy: 1 x microUSB (tylko zasilanie), 1 x USB 2.0 (tylko dane)
  • Karty pamięci: MicroSD, MicroSDHC, MicroSDXC
  • Waga: 65 g (leciutki jest)
  • Wymiary: 100 x 38 x 15 mm
  • Uwagi: Możliwa aktualizacja do Windows 10 – "Informujemy że proces ten może zająć więcej czasu niż w przypadku innych komputerów" (nader słuszna uwaga bo zajmuje to/może zająć to... duuuużo więcej czasu niż standardowa aktualizacja).
  • Gwarancja: 24 miesiące (!)
    Być może pełnoprawną gwarancję bierze na siebie Sferis… nie wiem i obym nie miał okazji przekonywać się o tym.



2. Wygląd i wyposażenie.

Urządzenie, jako takie, dostajemy w dosyć solidnymi "wielopiętrowym", rozkładanym, kartonowym opakowaniu… robi to dobre wrażenie. Poniższe skriny może nie oddają całości, ale wystarczy porównać urządzenie z objętością pudełka i wszystko będzie jasne.

[Obrazek: 2e4kv21.jpg]

[Obrazek: 2rokmyw.jpg]

Urządzenie samo w sobie wygląda tak jak na poniższych obrazkach. Może i trudno nazwać je przesadnie eleganckim, ale obciachowe absolutnie nie jest. Co prawda Intel ma bardziej "drapieżne" kształty, jednak ja nie nabywałem urządzenia by napawać się jego... ekhem... drapieżnym wyglądem – kwestię drapieżności realizuje mi małżonka w dniu mojej wypłaty, to mi wystarcza. Wink

[Obrazek: 2yvo2gg.jpg]

[Obrazek: 28vso5i.jpg]

A co do proporcji i rzeczywistej wielkości to sprawa ma się tak (sporawy skórkojad... c’nie?):

[Obrazek: jg2sdl.jpg]

Zdjęcia może tego nie oddają, ale urządzenie jest solidne i tak samo może być odbierane przez dotyk. Jest sztywne, twarde, nic nie trzeszczy, nic się nie wygina a przy tym jest zaskakująco lekkie choć optycznie wygląda na dużo cięższe.
Podobnie jest z akcesoriami – też są przyzwoitej jakości.

Wraz z urządzeniem dostajemy komplet niezbędnych dodatków...
Tak w formie sprzętu:

(Przewód do zasilania microUSB-USB oraz ładowarka z gniazdem USB (5.2V / 2A) i kawałek kabla HDMI)

[Obrazek: 2rp8eue.jpg]

Jak i w formie papierologii stosowanej w postaci:

Dyrektywy w sprawie urządzeń radiowych i końcowych urządzeń telekomunikacyjnych oraz wzajemnego uznawania ich zgodności (Brrrrr... co za nazwa).

Oraz...

Podręcznika na temat bezpieczeństwa, gwarancji i konfiguracji ideacentre Stick 300 – czyli złożonej na 12 razy kartki formatu A3 gdzie po jednej stronie jest nic nie wnoszący i tak samo nic nie mówiący tekst po Polsku... z drugiej strony taki sam tekst tyle, że po Angielsku. Opis samego urządzenia zajmuje ok. 10 do 15% każdej ze stron i ogranicza się do wykazu dziurek oraz guzików na urządzeniu. Reszta to zasady "ograniczonej gwarancji", regulaminy maści wszelakiej i uprawnienia nabywcy.
Inny "manual" tego urządzenia nie istnieje (albo go nie umiałem znaleźć) – nawet na stronie Manualowl.com innego nie ma.

Oba załączone dokumenty są moim zdaniem ewidentnym marnotrawstwem papieru – dla tzw. użytkownika końcowego, czyli dla nas, są najzwyczajniej bezużyteczne. Chyba, że ktoś ma chęć zapoznać się ze sryliardem różnorakich przepisów… ale cóż... Unia i jej wymogi...
I to tyle w kwestii gadżetów.



3. Garść uwag przydatnych (w tym o aktualizacji systemu)...

Jak ze specyfikacji widać, preinstalowanym systemem jest Windows 8.1 with Bing. Generalnie i funkcjonalnie ów system znacząco nie różni się od edycji Windows 8/8.1 Core – jedyną i drobną różnicą jest Bing jako jedyna i domyślna wyszukiwarka w Edge. No więcej różnic nie zaobserwowałem. Było nie było... jest to odpowiednik Windows 10 Home – do takiej wersji możemy aktualizować system.

Windowsa 8-go na urządzeniu nie testowałem. Potrzebny mi on był tylko i wyłącznie do aktywacji 10-tki. Zbyt mocno już przyzwyczaiłem się do dziesiątkowego pulpitu by teraz się uwsteczniać do (nie ukrywajmy tego) nieco kulawej obsługi 8-ki. Tak więc, zgodnie z sugestią producenta zaktualizowałem system do Windows 10.

Hmmmm... w oryginalnym tekście zamieściłem całą procedurę aktualizacji bo oczywiście nie obeszło się bez pewnych problemów. Jednak tutaj zamieszczę tylko jedno zalecenie i kilka dodatkowych sugestii, które mogą całą procedurę uprościć – ergo, wyeliminować wszystkie mnie dręczące podczas apdejtu problemy. Tak więc...

Cytat:Licząc na inteligencję odbiorcy już nie bedę wspominał, że przed wszelakimi ruchami związanymi z aktualizacją systemu warto się zaopatrzyć w jakiś hub USB (najlepiej aktywny), mysz oraz klawiaturę. Opcjonalnie może być jakiś zintegrowany sterownik klawiaturowo-padowy bądź klawiaturowo-myszaty. Niestety, urządzenia BT nie działają w środowisku instalatora Windows.
Urządzenie posiada tylko JEDEN port USB (data).

Na samym początku sugeruję... a wręcz zmuszam by zaktualizować UEFI urządzenia. Dongiel na pokładzie ma oryginalnie wersję UEFI: O27KT04A, która jak się później (zbyt późno) przekonałem nadawała się wręcz do niczego.
Najnowsza wersja UEFI to: O27KT10A (z 16.03.2016 – czyli całkowita świeżynka jak na tamten czas) i można ją pobrać ze strony supportu Lenovo: O27KT10AUS (link bezpośredni do pliku).
Dla bezpieczenstwa, przed samą aktualizacją, lecimy do menedżera urządzeń i znajdujemy grupę Stacje dysków. Ową grupę rozwijamy, na obecnym tam nośniku Kingston'a klikamy prawym klawiszem myszy. Wybieramy Właściwości, klikamy zakładkę Zasady i ODPTASZAMY opcję Włącz buforowanie zapisu na urządzeniu.
Co prawda sam tego nie eksperymentowałem (powody w tekście oryginalnym), ale z postów na portalu microsoft.answers.com wynika, że wielu użytkowników (a również i pomocnicy od Microsoftu) upatruje w tej opcji szlaban dla apdejtu do 10-tki (TH_2, edycja 1511). Generalnie, w przypadku dysków SSD (a taki mamy w donglu) opcja ta jest praktycznie bezużyteczna z punktu widzenia wydajności takiego nośnika. Tym samym bez szkody dla urządzenia można ją najzwyczajniej wyłaczyć... i nie pamiętać o jej ponownym włączeniu. Dla uzupełnienia dodam, że jest ona ważna dla posiadaczy standardowych, "talerzowych" napędów HDD.

Teraz można próbować aktualizować system – czy to poprzez Windows Update, czy to zewnętrznymi narzędziami w postaci windowsowego Media Creation Tool lub pendrajwa z systemem stworzonego np. przez MCT lub Rufus'a.
Mówimy teraz o nośnikach niekoniecznie bootowalnych – "tylko" aktualizujemy system (z poziomu tak zwanego pulpitu), więc nie ma większego znaczenia jak owe nośniki zostały przygotowane. O tych bootowalnych bedzie za chwilę.
Samo stricte aktualizowanie systemu jest w tym momencie bardzo ważne. Gramy tutaj o aktywację naszego nowego systemu (Windows 10). Tym samym... nie gra roli w jakim stanie ów system system będzie bezpośrednio po aktualizacji – ważne by po załadowaniu się miał dostęp do Internetu (a to będzie miał) i dokonał auto-aktywacji. Reszta jest mało ważna.

W tym miejscu uprzedzam, że mogą nastąpić pewne przykre perturbacje podczas aktualizacji systemu – opisałem je, oraz procedurę aktualizacji w ich przypadku, w oryginalnym tekście u Budnia. Jeśli zajdzie potrzeba – wykorzystać. Smile

Jako, że po aktualizacji systemu do 10-tki całe ósemkowe recovery w praktyce idzie się swobodnie piętrolić (opisywałem to w jakimś innym artykule odnośnie recovery) warto pozbyć się tego balastu i odzyskać ponad 4GB pamięci ROM – wszak nawet te deklarowane 32GB miejsca nie jest jakimś szałem.
Dlatego przygotowujemy sobie jakiegoś pendrajwa z bootowalnym systemem.
W tym miejscu sugreuję użyć wcześniej wspomnianego Rufus'a. Jest to o tyle ważne, że dongiel lubi "nie widzieć" zewnętrznych nośników przygotowanych metodami standardowymi a Rufus pozwala na zweryfikowanie tej przypadłości.
Pendrajwa tworzymy oczywiście z obrazu ISO, najlepiej wygenerowanego przez MCT.

Poniżej okno Rufus'a z zaznaczonymi opcjami – one mają być takie jak na obrazku, inaczej dongiel może pozwolić sobie na "nie widzenie" naszego bootowalnego pendrajwa...

[Obrazek: 54vip0.jpg]

Tak wygenerowany pendrajw zasadzamy naszemu "donglu" w USB i włączamy urządzenie klepiąc jednocześnie klawisz F12 na wcześniej podłączonej klawiaturze – tym sposobem dostaniemy się do BOOT MENU urządzenia. Startujemy z pendrajwa.
Procesu instalacji nie będę opisywał, bo i po co – to standard. Tylko żeby niedomówień nie było… Według mnie, "instalacja na czysto" to instalacja na czysto – ergo, wiąże się z usunięciem wszelkich partycji na pamięci masowej. No! Żeby jakichś wątpliwości nie było. Smile
Jedyna i nader ważna rzecz o której wspomnę przy tej okazji – sugeruję chwilę przed pierwszym restartem urządzenia, np. podczas odliczania do restartu, odłączyć pendrajw od urządzenia. Z moich obserwacji wynika, że dongiel często potrafi "zaciąć się" podczas pierwszego restartu z zaaplikowanym pendrajwem – skutkuje to praktycznym brakiem restartu (czarny ekran i już). Po tym tylko reset za pomocą przycisku "Power" i przywracanie poprzedniej wersji systemu... i tak do zaj*bania.
Urządzenie od pierwszego restartu poradzi sobie bez naszego nośnika USB – więc spoko. Smile
Warto również zwrócić uwagę na samą końcówkę instalacji systemu – tak, to będzie takie jakie będzie, czyli oporne i toporne – brak sterowników karty graficznej i kilku innych. Jednak wszystkie komponenty potrzebne do prekonfiguracji systemu będą działać (np. WiFi i ewentualny dostęp do Internetu).

OK. System nam niby działa… ale jakieś to-to nijakie jest i toporne…
Wcześniej wspomniałem – brak sterowników. Smile
Znowu udajemy się do Menedżera urządzeń, ale tym razem rozwijamy grupę Urządzenia systemowe. Nie! Nic innego nas w tej chwili nie interesuje, żadna inna grupa.
W tej grupie da się zauważyć kilka pozycji opatrzonych wykrzyknikami – to są urządzenia, które zostały z jakiegoś powodu błędnie zainicjowane. Będziemy musieli im troszkę pomóc.
Tak więc, klikamy prawym przyciskiem myszy na pierwsze lepsze "zawykrzyknikowane" urządzenie i wybieramy Aktualizuj oprogramowanie sterownika. Jeśli będziemy mieli szczęście to od razu uaktywni nam się większość jeśli nie wszystkie urządzenia. Jeśli nie będziemy mieli szczęścia – przechodzimy do kolejnego urządzenia – aktualizacja któregoś z nich powinna uaktywnić pozostałe.
Jest to dosyć ważny krok. Bez uaktywnienia urządzeń systemowych nie będziemy w stanie zainstalować jakiegokolwiek intelowego sterownika – a to za chwilę będzie nam niezbędne.
Jeśli mamy już uporządkowaną tę sekcję (nadal ignorujemy inne "nieznane urządzenia"), pobieramy program Intel Driver Update Utility 2.4.0.7 (link do strony Intela oczywiście), instalujemy go, uruchamiamy, skanujemy, pobieramy sterownik grafiki i instalujemy go.
Zainstalowanie tej paczki sterowników... po pierwsze naprawi nam grafikę a po drugie uwolni od większości "wisielców" jakie jeszcze pozostały w menedżerze urządzeń.
W chwili obecnej, menedżer urządzeń powinien zgłaszać już tylko dwa "nieznane urządzenia":

ACPI\INT3400
ACPI\INT3401

Są to sterowniki Intel Dynamic Platform and Thermal Framework, co by to nie znaczyło. Problem z nimi jest taki, że nawet te ze strony Lenovo nie za bardzo chcą działać a intelowe uparcie twierdzą, że takowe cóś na tym sprzęcie nie istnieje…

Z tobą, Władek, to czysta desperacja... jak zwykł mawiać Pawlak.

Już nie będę katował sugestiami by owe sterowniki odnaleźć samemu – choć jeśli ktoś chce…
Poniżej link do owych sterowników (mój hosting, Mediafire):

Intel Dynamic Platform and Thermal Framework

Rozpakować i ręcznie zaktualizować każdy element z osobna – oczywiście wybieramy przeszukiwanie naszego komputera i wskazujemy ten właśnie folder.
Tak na marginesie... owe sterowniki pochodzą z paczki dedykowanej dla tabletu Colorovo CityTab Supreme 10". Wink
Dla wyjaśnienia, bo to może być nieco dziwne... Ten tablet to niejako trzeci brat-bliźniak w tym towarzystwie. Praktycznie ta sama specyfikacja sprzętowa co dongle Intela i Lenovo. Smile

No. I tym sposobem mamy gotowego do działania dongla z "czystym" Windowsem 10. Smile
Odnośnie tworzenia OEMowego recovery pisałem referat w osobnym wątku. Smile



4. Jak to śmiga...

Odpowiedzieć można krótko – wybornie jak na takie parametry sprzętowe. Oczywiście jest to opinia po finalnym osadzeniu na urządzeniu Windowsa 10 (czysta instalacja) – jednak myślę, że chyba właśnie o to chodzi.
Dla ciekawskich dodam, że czysta 10-tka pozostawia do naszej dyspozycji prawie 20GB (dokładnie: 19,7GB) z 27,9GB dostępnego miejsca na nośniku masowym – niezły wynik jak dla mnie. Niby nośnik to 32GB, ale jak wiadomo liczenie pojemności dysków przez producentów nieco mija się z prawdą. Oni liczą 1GB = 1000MB a przecież wiadomo, że nie używa się tutaj przelicznika dziesiętnego. Wink Ale już tak sobie wymyśli to "oszukaństwo" i tak liczą. Smile Niemniej, po usunięciu wszystkich partycji z nośnika, windowsowy instalator zgłasza dostępne miejsce jako 28GB z dużym okładem (nie siliłem się na zapamiętanie dokładnej ilości).

A tak bardziej szczegółowo...

Sama specyfikacja sprzętowa urządzenia może na pozór wydawać się cokolwiek "biedna"... Bo, że Windows a tylko 2GB RAM i to współdzielonego z grafiką Intela, że jakaś poślednia grafa Intela, że to układ SOC, że to tylko 32GB ROM, że to takie jakieś małe... Zgoda! To wszystko prawda. Jednak...
Pomimo tej teoretycznie "biednej" specyfikacji, można powiedzieć, że urządzenie "zwija asfalt" jak 300-konne BMW z dwoma turbinami i debilem za kierownicą. Wink
Jednak warto uświadomić sobie pewne fakty...
- Urządzenia typu "dongiel" nie są przeznaczone dla graczy,
- Urządzenia typu "dongiel" nie są przeznaczone dla projektantów CAD,
- Urządzenia typu "dongiel" nie są przeznaczone dla grafików komputerowych,
- Urządzenia typu "dongiel" nie są przeznaczone do wielu innych zasobożernych procesów i programów...

W tym miejscu może zrodzić się pytanie: To do czego, qrka, dongle są przeznaczone.
W świetle powyższego, dobre pytanie. Smile

Windowsowe dongle to urządzenia stricte robocze z pewnym zacięciem multimedialnym... i jak wspomniałem wcześniej, bardzo dobrze sprawdzają się w tej roli.
Internet, "drobne gry", multimedia w postaci muzyki, zdjęć, filmów... MS Office (zamienniki są dla mnie bleeee) też nie ma wstrętów by pracować na tej platformie (ja mam akurat subskrybowaną wersję 365, ale i ta "z płyty" działa tak samo sprawnie). Używając terminologi motoryzacyjnej można powiedzieć: "dziadkowóz" (like a Skoda or Tico and Matiz...) Wink
Pewnie Android ma tutaj pewną... no dobra... sporą przewagę w kwestii gier, jednak on sam w sobie jest systemem bardziej "growym" niż roboczym. Ale i do gier też sporo "mocy" potrzebuje. Obecne androidowe dongle w kwestiach sprzętowych wyprzedają te windowsowe o co najmniej "jedną długość"... a generalnie "mniej umieją" (za wyjątkiem gier oczywiście). Do stricte pracy, Andek – w takiej postaci jakiej jest – nie nadaje się absolutnie chyba, że ktoś jest masochistą-klikaczem. Wink Oczywiście "dedykowanych dongli" z Androidem czy jakimś niszowym wynalazkiem nie liczę – to są sprawy jednostkowe a i ich przeznaczenie jak i cena też nie są dla przeciętnego zjadacza chleba. Powiem tylko, że na windowsowym donglu emulator Androida działa całkiem sprawnie... czego nie można powiedzieć vice-versa. Smile

No w sumie... W przypadku Windowsa mamy tutaj do czynienia z regularnym PC-towym systemem operacyjnym. Android, niestety, to tylko skalowana graficznie wersja smartfonowego systemu – ani lepsza, ani gorsza od smartfonowego pierwowzoru (czasami nawet gorsza).

Jako, że benchmarki zawsze mierziły mnie swoją syntetycznością a co za tym idzie mało realnymi wynikami w odniesieniu do rzeczywistości – pominę rzeczone. Jak ktoś ma chęć zapoznać się to ma wójka Gógla, tam tego od metra i jeszcze dwa.

Z Bluetooth i WiFi nie ma żadnego problemu. Oba media działają wręcz wzorowo na standardowych sterownikach Windowsa... Troszku żałuję, że nie miałem okazji podłączyć jakichs głośników BT czy czegoś w tym rodzaju... Najzwyczajniej takowymi nie dysponuję i nie mam od kogo pożyczyć, a kupować dla jednorazowego eksperymentu raczej się nie opłaca. Niemniej, wszystkie trzy posiadane przeze mnie słuchawki BT działają bez zarzutu. Smile

Wspomnę jeszcze, że windowsowy dongiel jest w stanie – w brew obiegowym opiniom – wygenerować rozdzielczość rzędu 2048 x 1536 px. Taką rozdzielczość mnie udało się wygenerować – jaka jest maksymalna? Nie wiem.
Poniżej fragment zrzutu ekranu z dongla... "Na wiarę" daję bo nijak inaczej tego udowodnić nie mogę – chyba, że ktoś mnie nawiedzi osobiście, ale niech taksówkę sobie zamawia wtedy. Wink

[Obrazek: 2rfarsx.jpg]

Dodam do tego, że dongiel jest w stanie odtworzyć materiał w formacie 4K... i chyba bedzie komplet. Smile

Ehhh... nie "będzie komplet"...
Byłbym nieuczciwy kończąc w ten sposób. A to z tego powodu, że nie zawsze i nie wszędzie ten materiał 4K bedzie odtwarzany poprawnie.
Wszystko rozbija się o sposób (re)kompresji materiału wideo. Konkretnie chodzi tutaj o tzw. Bitrate... czyli przepływność strumienia mediów. Czym ta wartość (przepływność) jest większa, tym urządzenie gorzej sobie z nią radzi bo do tego trzeba więcej zasobów (więcej "mocy") a z tym w donglu raczej krucho. Inaczej mówiąc... Czym lepsza jakość tym trudniej urządzeniu się z tym ogarnąć.
Jednak i tutaj bym nie panikował. Z moich obserwacji wynika, że materiały (głównie filmy – rzecz jasna) przetwarzane w sposób cywilizowany nie są problemem dla dongla, nawet te 4K. Jednak spotkałem się i z materiałami FHD, które problem stanowiły. Źródłem "problemu" była ich rekompresja... sposób ripowania... jak kto woli. Krótko mówiąc, autor uparł się na zaje*istą jakość i zastosował megalistyczny współczynnik przepływności... może dla jego i7 z 16-ma rdzeniami plus SLI badź CROSSFIRE nie było problemu i cały ten układ wsysał materiał jak narkoman ścieżkę... jednak dla przeciętnego intelowo-mobilnego SOC to troszku zbyt wiele szczęścia na raz... no nie radzi sobie chłopak z tym. I trudno się dziwić w sumie.
Na pocieszenie dodam, że materiał FHD z nośników "kablowych" (np. zewnętrzny HDD) jest obsługiwany bez żadnych problemów – jeśli przez np. WiFi, to trzeba się liczyć z jakimiś "ścinkami" podczas przewijania (ale to już raczej wina przepływności WiFi a nie sprzętu).
Materiał 4K to już loteria... zbyt wielu maniaków tworzy takie materiały. Acz... wiele z nich jest w pełni obsługiwane.



5. Gdyby nie…

Gdyby nie tylko jedno użyteczne złącze USB, zapewne uznałbym to urządzenie za idealne. No niestety. Tutaj do dyspozycji mamy tylko jedno gniazdo typu "data", USB 2.0 – całe szczęście, że pełnowymiarowe bo nie trzeba jakichś dodatkowych przejściówek stosować. A jako, że jest ono tylko jedno, to trzeba je współdzielić pomiędzy kilka potencjalnych urządzeń. Manipulatory maści wszelkiej nie są tutaj największym problemem, można użyć takich na Bluetooth jak ktoś ma – chyba, że nie ma, to ma problem.
Gwoli sprawiedliwości trzeba tutaj zauważyć, że gros urządzeń mobilnych dysponuje tylko jednym użytecznym złączem USB a do tego bardzo często w formacie micro.
W tym miejscu dodam, że w du… ekhem… głębokim poważaniu mam fakt, że jest to standard 2.0. Nie mam zamiaru rozpuszczać się żalami, że nie jest to 3.0… A na cholerę komu 3.0 w takim urządzeniu? No, ale są tacy dla których taki fakt całkowicie eliminuje urządzenie z użytkowania. Dla nich: Bóg z Tobą.
Cóż… pozostaje sobie nabyć jakiś niewielki hub USB (ja takowy mam, jeszcze w spadku po androidowym donglu).
Aha… jeszcze jedna uwaga. Do zasilania urządzenia służy tylko port microUSB a do danych USB – ich funkcje nie są niestety wymienne. A szkoda, bo miło by było zasilać sobie dongla przez aktywny hub USB (tak mogłem robić ze swoim przedwiecznym androidowym iMito) – mniej kabli, mniej wtyczek…
Więcej grzechów… itepe, itede…


Myślę, że to tyle co można napisać. reszta to już własne doświadczenia – czyli wartość niewymierna i nieopisywalna.

Tym samym... pozostaje mi tylko życzyć powodzenia potencjalnym użytkownikom urządzenia. Smile


PS... Załóżcie wreszcie jakiś dział o Windowsie bo pisać w HejtParku o "takich" rzeczach to już wstyd... dla foruma oczywiście. Wink
Zacznę od końca bo jak zawsze ja łoli.Big Grin
Dział na forum bomba ale niestety admin leniwy.Sad
Stick bomba ogólnie jak dla mnie.
Co do usb3 to deko by można było szybki dysk podpiąć i by fajnie latało.
Mniemam że by się dało tylko aktywny hub do tego.Wink
Zdało by się wew. 64giga.
Naprawdę niema do czego się przyczepić poza tymi kilkoma duperelami. Smile
Mądry "duperel"Smile
Cena jak na coś tak fajnego wręcz zarąbista.
Przepraszam bardzo, ale strikte Windows ? czy Windows Phone, który defacto już istnieje Smile
No zwyyyykły windows.Smile
(04-04-2016, 05:40 PM)XTeK napisał(a): [ -> ]Co do usb3 to deko by można było szybki dysk podpiąć i by fajnie latało.
Mniemam że by się dało tylko aktywny hub do tego.Wink

Myślę, że nie ma takiej potrzeby co by faworyzować USB3. Fakt, to jest szybszy interfejs jednak i USB 2.0 spokojnie daje radę. Tutaj raczej nie będzie sytuacji kopiowania dużych ilości danych z nośników przenośnych gdzie 3.0 lepiej sprawdza się niż 2.0 - przypominam, że dysponujemy tutaj mocno ograniczoną ilością miejsca na wbudowanej pamięci masowej... A filmy z "kablowego" dysku czy pendrajwa... Żadnych problemów tutaj nie ma. Smile



(04-04-2016, 05:40 PM)XTeK napisał(a): [ -> ]Zdało by się wew. 64giga.

Ano zdałoby się. Nawet i 128GB przyjąłbym z otwartymi ramionami... ale wiesz... cena.
Jednak z drugiej strony te 32GB generalnie wystarczają na wszystkie potrzebne rzeczy. Dodać do tego trzeba jeszcze kartę SD, która podwaja nasz stan posiadania.
Niejakim problemem może tutaj być OneDrive. Wiadomo przecież, że zawartość chmury jest klonowana na nośnik urządzenia. Jeśli ktoś ma bogate zasoby w chmurze to faktycznie może poczuć dyskomfort braku miejsca... albo musi wyłączyć OneDrive. Smile



(04-04-2016, 05:40 PM)XTeK napisał(a): [ -> ]Cena jak na coś tak fajnego wręcz zarąbista.

Pamiętaj, że to jest promocja.
Oryginalnie takie gadżety kosztują prawie 6-7 stówek... Wink



(04-05-2016, 08:44 AM)Ryrzy napisał(a): [ -> ]Przepraszam bardzo, ale strikte Windows ? czy Windows Phone, który defacto już istnieje Smile

Tak, stricte Windows... ten "duży", PCtowy, desktopowy, taki instalowany z płyty na komputerze czy laptopie. Smile
Z mobilnym Windowsem nie ma to nic wspólnego.
(04-06-2016, 12:07 PM)Wall-E napisał(a): [ -> ](...)taki instalowany z płyty na komputerze czy laptopie. Smile

a z usb juz nie ? Tongue Tongue Tongue Tongue
Z usb nie można systemu startować?
Do tego mi właśnie usb3 by się przydało.
(04-06-2016, 04:46 PM)XTeK napisał(a): [ -> ]Z usb nie można systemu startować?
Do tego mi właśnie usb3 by się przydało.


Ojć można, można... Ryrzy  jaja sobie robi a Ty zaraz się strachasz "jak młody". Big Grin
Znalazłem w sieci coś takiego jak "Kangaroo Mobile Desktop".
Szybkie i fajne ale cena dość nieciekawa niestety.
Jest na atomie Z8500
Drugim który mnie osobiście się spodobał to "Intel Compute Stick (2016)"
Na atomie Z8300.
Co sądzisz o tych duperelach?
GPU popraw bo lipa!!
Eeeeeee edycja na czerwono po moim poście.Big Grin
Stron: 1 2