W dniach 16.05.2019 do 13.06.2019 mail z forum nie działał poprawnie i mógł zgubić kilka maili, jeśli ktoś się próbował kontaktować proszę zrobić to ponownie. Za utrudnienia przepraszam!


[-]
Reklama



Ocena wątku:
  • 4 głosów - średnia: 3.25
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

[-]
Tags
słuchawki douszne pioneer se cl501t k

Słuchawki douszne Pioneer SE-CL501T-K
Jako, że moje samsungowe staruszki uległy prawie całkowitej biodegradacji - a i zbyt rewelacyjne też nie były - przyszła pora na zaopatrzenie się w nowy komplet słuchawek do smartfona.
Szczerze powiem, że nigdy nie używałem słuchawek innych niż te, które były w komplecie ze smartfonem - a tak jakoś wyszło - tym samym nie byłem zmuszony do dokonywania wyborów w tej kwestii. Z perspektywy czasu uważam, że to był błąd. Jedyne co może mnie tłumaczyć, to moje niewielkie wymagania co do jakości muzyki. Wszak audiofilem nie jestem a i posiadając "pierwszy stopień muzykalności" (czyt.: jak grają to słyszę) zapewne nie doceniłbym wszystkich miodności oferowanych przez klasowe słuchafony wysokiej jakości. No pewnie nie.
Niemniej przyszła chwila na pstrąga z grilla i po raz pierwszy w życiu dopadła mnie konieczność dopasowania sobie jakiegoś hełmofonu.

Uprzedzam, że nie poświęciłem miesiąca na przeglądanie Internetu i czytanie opinii o słuchawkach... Najzwyczajniej poszedłem do Saturna i stanąłem przed regałem ze słuchawkami...
W pierwszym rzędzie olałem Sennheisery, AKG-i oraz im podobne... sorka, ale cena oscylująca w okolicach 300 zet jakoś mnie nie rajcowała... Wiem, że to są zajebiastycznie dobre sprzęty, ale jakoś moje plany nie przewidywały podwajania wartości mojego fona za pomocą słuchawek.
Później odpadło wszystko co było przeznaczone głównie dla MP-trójek - brak mikrofonu - to jasne...
Potem dałem sobie siana ze słuchawkami "Made for iPhone/iPad/iPod" - bałem się o kompatybilność a poza tym były one bez wyjątku niemęsko białe.
W następnej kolejności odpadło wszystko w kolorach lila-róż, bułgarska pomarańcza, leśna zieleń, siena palona tudzież w innych wariacjach CMYK.

Pozostaje jeszcze kwestia: czemu douszne.
Owszem, ja doceniam zalety słuchawek nausznych - najlepiej całkowicie odcinających od otoczenia... ba, takie mam do laptoka nawet. Jednak wychodząc na ulicę wolę rozwiązania bardziej "dyskretne" by nie czuć się jak marna podróba Robocopa... A takie moje małe zboczenie...

OK, skracam...

Po jakieś godzinie macania pudełek ze słuchawkami, mój wybór padł na produkt:

Pioneer SE-CL501T-K

Trochę info z pudełka:
- Waga produktu: 4 g
- Zakres częstotliwości: 20 - 20.000 Hz
- Czułość słuchawek: 100 dB
- Długość kabla: 1,2 m
- Średnica głośnika: 9 mm
- Wtyk słuchawek: "Jack" - 3,5 mm

- Cena: 89,99 zł (Warszawa, Saturn, Arkadia)

Tak to wygląda:

[Obrazek: sxeuky.jpg] [Obrazek: 28ldfzr.jpg]

Testowane za pomocą:
- Urządzenie: Samsung Galaxy S2
- Odtwarzacz: PlayerPro + pakiet DSP (profil: Headphones)
- Radio FM: Stockowe dla SGS2

Jak już po samym pudełku widać (skrin 1) zestaw oferuje aż 3 rozmiary "gumek"... Największy i najmniejszy rozmiar są w pudełku (na dole) - średni siedzi na słuchawkach.
Dla mnie to jest dosyć ważna sprawa gdyż zaffsze mam problem z dopasowaniem tego elementu - albo słuchawki wypadają mi z uszu (za duże "gumki") albo włażą mi po samą błonę bębenkową (za małe "gumki"). Przeważnie gumoleum jest w rozmiarze "za dużym".
Tutaj - o dziwo - przypasowała mi guma standardowo nałożona na słuchawki... Czyli rozmiar "middle". Albo mi się kanały uszne ustandardowiły, albo Pioneer mnie wyczuł... Pozostaje jeszcze kwestia porannego wymycia uszu - ale pozwólcie, że ową dyskretnie pominę. Enyłej... Pasują, nie wypadają - jest git.

Pierwsze co zrobiłem po odejściu od kasy to wyjąłem scyzoryk, przedziugałem opakowanie i wydobyłem słuchawki na światło dzienne... Wrażeniami estetycznymi dzielić się nie będę bo i takiej potrzeby nie ma - słuchawki jak słuchawki, żadne dizajnerskie aj-waj. Słuchawki mają grać a nie wyglądać. Z resztą... trudno podziwiać coś co ma się wepchnięte w uszy. No... chyba, że ktoś potrafi zrobić aż tak rozbieżnego zeza. Ale to już nie mój biznes.

Drugą rzeczą jaką zrobiłem było siądnięcie sobie na ławeczce w Arkadii (taki wielgachny market we Warszawie, właśnie tam znajdował się ów Saturn) i wstępny teścik słuchawek.

Szczerze powiem, że byłem mocno zaskoczony.
Po włączeniu muzyki z odtwarzacza we fonie (PlayerPro + aktywne DSP) usłyszałem basssssssssss... I to bas przez duże "B"... To "B" było na tyle duże, że musiałem wyłączyć "podbicie basów" w DSP bo mi się zęby w szczęce zaczęły luzować. Dopowiem tylko, że przy tych samych ustawieniach DSP, na oryginalnych słuchawkach Samsunga osiągałem efekt, który można nazwać "ledwie akceptowalnym" - nawet jak dla mnie, muzycznego ignoranta.

Idąc dalej...
Odnoszę wrażenie, że słuchawki są sporo "cichsze" niż te, których dotąd używałem - nawet po ustawieniu głośności na maksa. Na początku trochę byłem tym rozczarowany, ale test "zagłuszania" przeprowadzony w jadącym trambambaju wypadł nadzwyczaj pozytywnie. Krótko mówiąc - muzyka odcięła mnie całkowicie od odgłosów otoczenia. Mnie bardzo się to podoba. Co ważniejsze, muza nie rozwalała mi czaszki jak to miało miejsce przy oryginalnych słuchafonach Samsunga - nie wiem jak to jest zrobione, ale bardzo mi się podoba.

No i po godzinnym katowaniu się muzą nie bolały mnie uszy - w sensie kanały uszne. Wniosek z tego taki, że słuchawki są wygodne - co by to nie znaczyło.

Jedyne czego mogę się czepić to klikacza na "kostce" z mikrofonem... W słuchawkach Samsunga przycisk miał bardzo wyraźny "klik" przez co miało się pewność odnośnie tego co się robi/zrobiło. W słuchawkach Pionieer-a ów "klik" jest bardzo słabo wyczuwalny. No i sam przycisk jest jakiś taki mało... hmmm... ergonomiczny (?). Suma-sumarum trzeba będzie nauczyć się obsługiwać ten element...

Podsumowując...
Uważam, że dokonałem właściwego zakupu biorąc pod uwagę stosunek praktycznych możliwości słuchawek do ich ceny.

Czy polecam... Qrka... no nie wiem. Jak dla mnie jest to niebo a ziemia w porównaniu z oryginalnymi słuchawkami Samsunga dołączanymi do S2... Niemniej uważam, że dla kogoś kto nie jest audiofilem a chce mieć dźwięk w przyzwoitej jakości to te słuchawki mogą być niezłym rozwiązaniem.
<p><br></p>
Odpowiedz
Przyznam szczerze, że też jakiś czas temu szukałem słuchawek i boję się trochę kupować modeli z mikrofonem, ze względu na kompatybilność, na której kiedyś się przejechałem, kupując Soundmagic'i, które grały dobrze jedynie z iphonem. Nie mniej jednak, zauważyłem, że przy słuchawkach w podobnej cenie (powiedzmy, do stówy) są dwa wybory możliwe, albo lepsze parametry kosztem mikrofonu, albo mikrofon kosztem lepszych parametrów. Jako, że mnie mikrofon jest raczej zbędny, wybrałem pierwszą opcję, firmy, którą bardzo doceniam, a która mam wrażenie, przez innych jest mało doceniana - Panasonic.

Wracając jednak do powyższych, parametry ma przeciętne, czułość jest średnia, dlatego też i nie grają za głośno. Nie podałeś impedancji, a to też jest ciekawy parametr. Z gumkami również mam problem, widocznie mamy niestandardowe uszy Tongue

Odniosę się do wątku na białym a'propos słuchawek. Kwestia wyboru najlepszych jest trudna, ale sama ocena, wbrew wypowiedziom kolegów w tamtym wątku powinna być dokonywana na podstawie odsłuchu bez żadnych wzmocnień, ulepszeń, na standardowym odtwarzaczu, bez korektora, bo to, co sobie każdy może poprawić, raczej nie ma wpływu na "lepszość czy gorszość" danych słuchawek.
Xiaomi MI6 64GB | MIUI 9.2 | Stock Kernel | Slim Case
IPAD Air WiFi 16GB | iOS 11.x | ESR Flip Cover
Odpowiedz
(11-12-2013, 10:44 AM)Toldo napisał(a): parametry ma przeciętne, czułość jest średnia, dlatego też i nie grają za głośno. Nie podałeś impedancji, a to też jest ciekawy parametr.

Szczerze mówiąc też mnie to zdziwiło kiedy odniosłem je do "stockowych" słuchawek Samsunga. Widać samsungowe to już totalny chłam.


(11-12-2013, 10:44 AM)Toldo napisał(a): Z gumkami również mam problem, widocznie mamy niestandardowe uszy

W tym samym duchu mówią: "rozmiar europejski"... Jakbym na to paczał to musiałbym się czuć jak skarlały chińczyk Tongue
Nie mniej wreszcie dopasowałem sobie "gumowe wkładki dokanałowe" (świadomie unikam w tym miejscu określenia "gumki"). Tongue


(11-12-2013, 10:44 AM)Toldo napisał(a): Kwestia wyboru najlepszych jest trudna, ale sama ocena, wbrew wypowiedziom kolegów w tamtym wątku powinna być dokonywana na podstawie odsłuchu bez żadnych wzmocnień, ulepszeń, na standardowym odtwarzaczu, bez korektora, bo to, co sobie każdy może poprawić, raczej nie ma wpływu na "lepszość czy gorszość" danych słuchawek.

Nie wiem co pisali "koledzy z białego" o metodologii wyboru słuchawek (nie czytałem) - ja swoją opisałem w poscie (za specjalnie skomplikowana to ona nie była Tongue ). Generalnie stawiam praktykę nad teorią - lepiej mieć fajną kobietę do seksu niż o seksie fajnie opowiadać Tongue
Dodam tylko jedną - chyba dosyć ważną kwestię.
Żeby zrobić w pełni wymierny test słuchawek Twoim sposobem (nawet dla przeciętnego słuchacza), należałoby posiadać (nabyć/pożyczyć/ukraść/znaleźć) naprawdę dobry i klasowy odtwarzacz za ileś_tam_set złotych. A i to też przy użyciu formatów bezstratnych lub "mało stratnych" typu np. FLAC (ostatecznie WAV, OGG czy THEORA). Testowanie jakiegokolwiek dźwięku w formacie MP3 raczej mija się z celem.
Umówmy się również co do jednej zasadniczej kwestii - jakość defultowego dźwięku z odtwarzaczy średnio-półkowych (o smartfonach nawet przez grzeczność nie wspominam) łagodnie mówiąc - pozostawia sporo do życzenia. A jak wiadomo tylko McGyver umie zrobić z gówna choinkę. Słuchawki, nawet najlepsze, tego nie umieją (nie mają McGyver'owego scyzoryka?).
No dobra... Załóżmy, że posiadam super wypasiony odtwarzacz muzyki, zajebiście bezstratny plik FLAC z birejtem rzędu miliona kbps oraz testowe słuchawki... Hmmm... Cóż tego wynika? Jak dla mnie nic... Znaczy, wynika jedno - w tym zestawie słuchawki grają: zajebiście, dobrze, przeciętnie, słabo, źle, nie grają - gradację można dopasować do osobistej "rozdzielczości" słuchu. Nie mniej nie oznacza to, że podłączenie owych testowych słuchawek do odtwarzacza z półki będącej na poziomie bioder przeciętnego człowieka spowoduje choćby podobną gradację (o smartfonach przez grzeczność nie wspominam). Teoretycznie powinna, ale - jak pewnie sam się już niejednokrotnie przekonałeś - nie spowoduje. W tym przypadku będzie to tylko: nieźle, akceptowalnie, raczej syf... Nawet najlepsze słuchawki nie zamienią dychawicznego rzężenia niskobudżetowych przetworników Realteka w krystaliczną muzykę kameralnego kwartetu skrzypcowego - co najwyżej pozwolą odróżnić wokal od instrumentaliów podczas koncertu zespołu "Czerwono-Bladzi z Czeladzi" czy "All-Remiza Band". Nothing more.
Do czego zmierzam...
Moim zdaniem słuchawki powinno dobierać się do urządzenia (bądź grupy urządzeń) w które one słuchawki będą wetknięte. Ja nie używam pierwszoklaśnych odtwarzaczy muzyki (i nie planuję), nie używam również bezstratnych formatów muzyki (także samo nie zamierzam). Moim targetem jest smartfon (tudzież podobna jakość odtwarzania) oraz MP3. Wyniki testów słuchawek na urządzeniach defultowo dających jakość dźwięku porównywalną z przenośnym "piecem" Harman Kardon'a to mnie raczej ten_teges w tym przypadku. Tongue
No... i pozostają jeszcze osobiste preferencje odsłuchu i własny poziom muzycznego hipsterstwa - co przy temacie testów jest zazwyczaj pomijane dla zmniejszenia ilości niewiadomych w tym równaniu.
Z uwagi na powyższe słuchawki wetknąłem do posiadanego smartfona.
Ty powiadasz, że parametrami - tymi "z pudełka" - owe słuchawki są przeciętne... A ja twierdzę, że w porównaniu ze "stockowymi" są one super-buper-hiper-biper. I nie mam zamiaru szukać innych - przynajmniej przez jakiś czas.
Pozostaje jeszcze kwestia używania "ulepszaczy" w postaci korektora.
Moim, nad wyraz skromnym, zdaniem, niestety nie uda się tego uniknąć. Z prostej przyczyny o której wspominałem wcześniej - WŁASNE PREFERENCJE. Jeśli ktoś uważa, że korektor z profilem "Flat" mu pasuje i da sobie za to wyrwać wszystkie 21 paznokci - to już jego sprawa i jego paznokcie. Mnie on nie pasuje a i ze wszystkimi paznokciami też czuję się raczej nierozerwalnie związany. Znaczy... powiem inaczej... Mnie pasują inne ustawienia dźwięku niż cała oferowana "domyślność".
Tym samym...
Jeśli słuchawki przeszły testy wszystkich meandrów mojej wysublimowanej osobowości - znaczy, że są dobre. DLA MNIE DOBRE - co też zaznaczyłem w treści pierwszego posta. Smile

Qrka... a mówią, że o gustach się nie dyskutuje... Big Grin
<p><br></p>
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości